herb   mariampol logo 01     mbm m
Strona poświęcona jest pamięci Kresów Wschodnich - miasta Mariampol w byłym powiecie stanisławowskim, obecnie w rejonie halickim, jego byłych i obecnych mieszkańców.
Text Size

Uzupełnij swoimi wspomnieniami historię Mariampola.
Przedstaw się oraz podaj swój e-mail.

Wyślij wiadomość
 


stachdor:

Witam !
Od lipca br. dostępny jest Kurier Galicyjski, link poniżej;

www.duszki.pl/kurier_galicyjski

Pozdrawiam, Stanisław Dorosz.


niedziela, 19, październik 2008
GENIA:

BIERNAT - PIROŻYCHA
GROCHALSKI - FOJTUŚ
KOSTAŃSKI - ŁADUN
MOŚCICKI - CAP
OWCZAERSKI - DIABEŁKU
SOBECKI - HOROBEC
SZCZYGIELSKI - NAŚCIA, MATEUSZYCHA
SZKREDKKA - HRYŃ, KOCZUCIK, PIKULAK
ŚRUTWA - YNA, BYZY
TARNAWSKI - BIGORAJ
TOMCZAK - KALINA
WÓJCIK - MAJ
ZAKORDOŃSKI - PANOK
Roślinę zielną, przyprawową nazywano WASYLKIEM. Rosła w obejściu Państwa Grochalskich.Czarne ziarenka tej roślinki wkładano do oka gdy wpadło do niego jakieś obce ciało.Do dzisiajw Mariampolu znana jest ta aromatyczna roślinka.
Serdecznie pozdrawiam, szczególnie WASYLKÓW


sobota, 23, sierpień 2008
genia:

używane nazwy bydła: mucia, łasa, chrapliwa, paraska, zazula, klewczycha, czarnuszka, perepełycia, polka, kozula, czornobrywa, szuta, siwula, krasa, kryliczka, kalina ,andzia, mećka , żydówka, drymba , krasula, jagoda, berbercia. P ozdrawiam.


środa, 11, czerwiec 2008
IRENA MARIA ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ):
10 grudnia 2008 roku minie 15 lat od odejścia ksJ.Grochalskiego ,wielkiego czcicielai orędownika kultu Mariampolskiej Matki Boskiej. Udostępniamy tekst osobistych zwierzeń tego wielkiego Kapłana , któremu WSPOLNOTA MARIAMPOLSKA ma tyle do zawdzięczenia.


KSIĄDZ PODPUŁKOWNIK , OJCIEC JÓZEF GROCHALSKI (1912 –1993 )

Niepokalanej Dziewicy Naddniestrzańskiej Matce Łaski Bożej z podziękowaniem.

Będąc na teologii we Lwowie w czasie II wojny światowej, otrzymałem w r. 1941, na początku kwietnia wezwanie do Armii Radzieckiej na „ćwiczenia”.
Zdecydowałem się, po rozmowie z przełożonymi, pójść na te „ćwiczenia”. Miałem stawić się na wezwanie 15 kwietnia, tuż po uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego.
Było jeszcze kilka dni wolnych, dlatego przed wyjazdem postanowiłem pożegnać się z najbliższymi z rodziny. Udałem się zatem do stron rodzinnych, do Mariampola w woj.stanisławowskim. Moje przybycie na Święta Wielkanocne było dla rodziny zaskoczeniem.
W Niedzielę Wielkanocną uczestniczyłem we Mszy św., a gdy wierni wyszli z kościoła, ukląkłem przed obrazem Matki Boskiej Mariampolskiej słynącej łaskami i zacząłem się modlić. Prosiłem bardzo Matkę Bożą o opiekę i szczęśliwy powrót, i postawiłem pokornie warunki, polecając się, abym przed tym obrazem i w tym kościele mógł tak szczerze podziękować za powrót szczęśliwy, jak teraz proszę o opiekę, odmawiając „Pod Twoją obronę...”.
Te tajemnicze „ćwiczenia” sowieckie trwały bez mała 4 lata. Najpierw przy wyczerpującej siły budowie lotniska w Besarabii. Po wybuchu wojny niemiecko-rosyjskiej w 1941r., w szeregach Armii
Czerwonej na froncie, po zwolnieniu z Armii, przy wyrębie lasu, daleko na północy, koło Kazania. A potem na Syberii, w kamieniołomach. Zaznałem zimna i głodu, aż prawie do ostatecznego wyczerpania. Wiem, co to jest osamotnienie i wielka tęsknota za Ojczyzną !
Pamiętałem zawsze o swojej modlitwie do Matki Bożej w Mariampolu i ciągle się Jej polecałem.
Tam też utrwaliło się moje powołanie zakonne i kapłańskie.
We wrześniu 1943r. zostałem skierowany z kamieniołomów do Armii Polskiej organizowanej przez gen. Berlinga. W roku 1944, w listopadzie, będąc na froncie na Pradze w Warszawie,
otrzymałem urlop. Przez kordon graniczny, Stanisławów, potem z Jezupola łódką przez Dniestr, łąkami i polami pieszo ,doszedłem do rodzinnego Mariampola.
Nazajutrz byłem w kościele, przed obrazem Matki Bożej i klęczałem z sercem przepełnionym wdzięcznością za długotrwałą opiekę Jej nade mną i za to również, ze tak łaskawie przychyliła się do warunków mojej prośby.
Po powrocie z urlopu, niespodziewanie zostałem zwolniony z wojska, celem dokończeniateologii (27 grudnia 1944r.)
Dnia 6 sierpnia 1946 r., po ukończeniu teologii, zostałem wyświęcony na kapłana na Jasnej Górze przez ks. bp. Teodora Kubinę.
Jestem przekonany, że przetrwanie ciężkich lat wojennych, dostosowanie się Matki Bożej do warunków mej pokornej prośby, że miałem możliwość podziękować Jej za opiekę przed
obrazem w Mariampolu, że stałem się kapłanem, że to wszystko zawdzięczam szczególnej łaskawości Matki Bożej Mariampolskiej, Tej, której obraz znajduje się obecnie we Wrocławiu. na Piasku.

Podziękowanie ks. Józefa Grochalskiego wpisała IRENA MARIA
 

wtorek, 08, kwiecień 2008
IRENA MARIA ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. ):
ł%%%%%% W I E L K A N O C %%%%%%
W M A R I A M P O L U I NA W O Ł C Z K O W I E

na podstawie wspomnień
*****PAULINY GWIZDAK OBACZ*****
*****i STANISŁAWA GROCHALSKIEGO - Wasylika
część I

Przygotowania do ŚWIĄT WIELKANOCNYCH zaczynały się już od końca karnawału.W mariampolskiej olejarni tłoczono olej lniany lub konopny , bo w WIELKIM POŚCIE olej był jedynym tłuszczem do okraszania potraw . Wewtorek,przedPOPIELCEM ,wyparzano gorącą wodą wszystkie naczynia kuchenne, szczególnie garnki gliniane, aby nie została w nich żadna drobina tłuszczu.
Nastrój przygotowań do świąt przybierał na sile w NIEDZIELĘ PALMOWĄ. Paulina wspomina "palmy" wykonane z wierzbowych i wiklinowych bazi, suchych troszczy(trzciny) przybieranych mirtem lub barwinkiem i wiązane kolorową wstążką. Poświęcona PALMA była ważnym rekwizytem przez cały rok.
Uderzając nią domowników, przypominano, że "palma bije, nie zabije, za sześć noc Wielkanoc". .Stanisław pamięta, że pierwsze pędzenie bydła na pastwisko(TŁOKĘ w Mariampolu i ZASPĘ na Wołczkowie) należało wykonać poświęconą palmą.
Później palma zajmowała przez cały rok poczesne miejsce w mieszkaniu, nad jednym z obrazów świętych.
Nabożeństwa w WIELKIM TYGODNIU odbywały się na ogół przed południem a REZUREKCJA już w WIELKĄ SOBOTĘ- wieczorem.
Paulinie utkwiły szczególnie w pamięci te Msze Św. odprawiane wówczas po łacinie.
Od WIELKIEGO PIĄTKU trwała całodobowa adoracja przy BOŻYM GROBIE. Paulina pamięta, jak po DRODZE KRZYŻOWEJ i trzykrotnej procesji wokół kościoła , kapłan stukał trzy razy do drzwi , a gdy mu otwarto , wchodził boso,a potem leżał krzyżem przed ołtarzem.
Przy BOŻYM GROBIE straż pełnili miejscowi strażacy w mundurach i hełmach .Byli wysocy, przystojni, stali nieruchomo, sprawiali wrażenie istot nieziemskich.
Ceremoniał WIELKIEJ SOBOTY był odprawiany przed południem, natomiast w południe święcono pokarmy.
W Mariampolu znoszono koszyki z pokarmami do wybranych domów na danej ulicy , na Wołczkowie takim miejscem była Kaplica.
Księdza wożono furmanką do święcenia pokarmów.
Kosze na święconkę były duże (Stach twierdzi, że były wielkości wiadra), gdyż poczesne miejsce w nich zajmowała PASKA .Była to baba drożdżowa przemyślnie dekorowana paskami ciasta /huską/, smarowana szczodrze żółtkiem.
W koszu musiały się też znaleźć ser, masło ,kolorowane jajka, chrzan i wędliny.
Całość obowiązkowo ozdabiano barwinkiem.
Same kosze pleciono z korowanej wikliny i dekorowano pięknie haftowanymi serwetkami.
W WIELKĄ SOBOTĘ wieczorem (Paulina zapamiętała godz.18) zaczynała się REZUREKCJA. Kapłan śpiewał po łacinie “GLORIA...”, kościół rozbrzmiewał potężnym WESOŁY NAM DZIŚ DZIEŃ NASTAŁ. Dźwięk dzwonu i dzwoneczków, zapach kadzideł, procesję ze świecami wokół kościoła do dziś pamiętają ówczesne dzieci : Paulinka i Staszek .



&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
W oparciu o wspomnienia Pauliny Gwizdak Obacz i Stanisława Grochalskiego-Wasylika
- wpisała IRENA MARIA
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
 

niedziela, 06, kwiecień 2008
 
Powered by Phoca Guestbook